Napisane przez: Reg | 21 sierpnia 2010

MLM a sprzedaż bezpośrednia

Ostatnio często trafiam na wypowiedzi osób z MLM, które podkreślają, żeby ich nie mylić ze sprzedażą bezpośrednią.

Szczerze mówiąc, to nie miałam pojęcia, że to jest coś innego.

Tzn. oczywiste było dla mnie, że może być sprzedaż bezpośrednia bez MLM. Po prostu ktoś kupuje towar w hurtowni i chodzi z nim do klientów. No ale, że może być MLM bez sprzedaży bezpośredniej, to nie zdawałam sobie sprawy. Jak dotąd osobiście znałam tylko przedstawicieli Amway, Oriflame i Avon. No i jak najbardziej osoby te dostarczały klientom towarów, czyli trudniły się – w moim zrozumieniu – sprzedażą bezpośrednią. A to, że miały jakieś tam prowizje od znalezionych nowych sprzedawców, traktowałam jak dodatek do systemu.

Teraz trafiam na kategoryczne zaprzeczenie, jakoby MLM był sprzedażą bezpośrednią i że osoby z MLM absolutnie nie trudnią się sprzedażą. MLM zajmuje się tworzeniem struktur klientów. Hmm. No to ja nie bardzo rozumiem te reklamy w telewizji typu „zostań konsultantką Avon”. Czy taka konsultantka to w końcu ma coś sprzedawać, czy nie? Czy ona ma może tylko szukać kolejnych konsultantek, które będą konsultować, jak zostać konsultantką?

Reklamy
Napisane przez: Reg | 17 sierpnia 2010

Pierwsza wypłata :)

Pierwsza wypłata z Lyoness trafiła na moje konto 🙂

Ogółem mam w matrycy 16 pozycji. Żeby zamknąć pierwszą brakuje 55.

Szkoda, że mam tak mało kasy na zakupy, które dawałyby mi nowe własne pozycje. No ale trudno, poczekam aż inni coś pokupują. 😉

Napisane przez: Reg | 11 sierpnia 2010

Premie systemowe

Mam naliczone pierwsze premie systemowe w Lyoness 🙂

Wypłaty są zawsze we wtorki. Do premii dochodzi wynagrodzenie za zakupy moich rekomendowanych. To razem ponad 200zł.

Na razie to nie majątek, ale widać, że system działa. Im więcej pozycji się pojawi, tym większe będą premie. Muszę się przyłożyć bardziej do namnażania pozycji. 😉

Napisane przez: Reg | 7 sierpnia 2010

Organizacja czasu

Co jakiś czas staram się zagadać kogoś ze znajomych w temacie zarabiania na zakupach. Efekty są różne.

Najczęściej pojawia się argument w postaci braku czasu.

Ludzie odmawiają sobie możliwości poznania czegoś nowego i zamykają się przed szansą na zmianę, twierdząc, że są zbyt zajęci. Nie wiedzą jeszcze co mam do zaoferowania, ale już „wiedzą”, że nie mają na to czasu.

A jeśli ja właśnie chcę im dać takie możliwości, dzięki którym tego czasu mogliby mieć w przyszłości więcej? Źródła dochodu pasywnego pozwalają przecież ograniczyć czas przeznaczany na zarabianie pieniędzy. Czy nie warto więc zatrzymać się na godzinę i sprawdzić, co ktoś ma do przekazania?

Napisane przez: Reg | 3 sierpnia 2010

wellness

Tym razem sama trafiłam, krążąc po internecie, na „konferencję” internetową promującą biznes z NexEurope. Trudno było nie trafić, bo oferty się jakoś namnożyły. W ciągu ostatniego tygodnia wpadłam na to z siedem razy. Nie wiem, czy wszystkie zaproszenia dotyczyły tej samej konferencji, ale na pewno tej samej firmy.

Wszystko wyglądało całkiem przyjemnie, do momentu, gdy okazało się, że to system wymagający comiesięcznej wpłaty 300zł na artykuły zdrowotne. Jakieś kremy i środki upiększająco-odmładzające. Zobowiązanie do stałych zakupów. Hmm. Towaru, który jest jednak luksusowy i jak dla mnie zbyteczny. Niestety z przykrością muszę przyznać, że mnie na to najnormalniej nie stać. Jeszcze jakiś pakiet startowy do tego jest, za kilkaset złotych.

Zastanawiam się, czy bym miała kogo do tego zaprosić. No bo tu się wszystko opiera na zapraszaniu do współpracy. Towaru jako takiego się nie sprzedaje, tylko szuka chętnych, którzy chcą dla siebie kupić.

Wydaje mi się, że jednak łatwiej jest zapraszać do zarabiania na wszystkich zakupach w Lyoness, bez żadnych limitów, ile i kiedy trzeba kupić, niż do comiesięcznego kupowania tych samych produktów. Ale może się mylę.

Jakby nie było, nie mam tych 300zł na zbyciu co miesiąc, żeby zaryzykować. Jeśli ktoś ma, to kto wie, może warto.

Napisane przez: Reg | 30 lipca 2010

4 to taka fajna liczba

Mam 4 zaproszone osoby 😀

Jeszcze wszystkie nie mają pozycji, ale będą mieć na dniach.
Jedna weszła od razu na 3 zaliczki, a jedna zarejestrowana na bony wpłaci 225zł na 1 pozycję zaliczkową.

Napisane przez: Reg | 23 lipca 2010

Carrefour mój ulubiony ;)

Przestawiłam się prawie całkiem na zakupy w Carrefour. Oczywiście ze względu na prowizje z Lyoness. 🙂
Tak sobie myślę, że Carrefour zrobił świetny interes dając taki duży procent. W zasadzie, kto tylko ma w okolicy ten sklep, kupuje właśnie tam. Niektórzy jeżdżą nawet kilkanaście, czy kilkadziesiąt kilometrów.

Oczywiście ludzie z zewnątrz dziwnie na to patrzą, ale co tam. 😉

Napisane przez: Reg | 13 lipca 2010

Nowe pozycje

Hip, hip 😉

Pojawiły się nowe pozycje w mojej matrycy 🙂
I wcale nie z moich zaproszeń, tylko od sponsora.

No nie powiem, fajnie to wygląda na tym wykresie. Teraz mam ułożone 10 pozycji. Do zamknięcia brakuje mi jeszcze 61.

Napisane przez: Reg | 1 lipca 2010

Pierwszy sukces :)

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Kończą mi się oszczędności i jak się nie zakręcę koło nowego źródła dochodu, to będzie kiepsko.

Chciałam w czerwcu zakończyć sprawę dotacji, ale mi nie wyszło. Nie dałam rady. Bardziej z powodów psychologicznych niż merytorycznych. Jakoś nie mogę tego ogarnąć. Złożyłam wniosek o przedłużenie terminu.

Ale mam pierwszy sukces w kwestii Lyoness 🙂
Zainteresowały się tematem dwie osoby z rodziny i obie zarejestrowały się kupując bony za 1350zł. Jeszcze tylko dwie osoby i będę mieć prawo do premii systemowych. :)))

Napisane przez: Reg | 27 czerwca 2010

Praca w funduszach?

Dostałam kolejną „super” propozycję pracy z obietnicą rewelacyjnych dochodów. 😉 No cóż, wieści się roznoszą, przyciągam różne różności do siebie…

Dawno niewidziany kolega zaprosił mnie na spotkanie. Zaczął od opowieści, jak to rewelacyjnie wiedzie mu się w życiu. Dowiedziałam się, że ma drogie hobby, które oczywiście finansuje z pracy, którą mi oferuje. Na codzienne zakupy jeździ za granicę, buduje sobie wspaniały dom i w ogóle już ma prawie odłożony milion. Zapewne, aby uprzedzić moje pytania, czy też refleksje, dodał, że nie lubi się afiszować bogactwem, „bo po co”. Ma 40 lat i mieszka z rodzicami, bo lubi. Skończy budować swój super-dom, to się przeprowadzi. Niech mu będzie na zdrowie. 🙂

Pracę przedstawił jako lekką, łatwą i przyjemną. Wystarczy przy okazji proponować ludziom inwestycje w fundusze. Firma oferuje szkolenia i pomoc. Pomyślałam, że takie szkolenia mogłyby mi się przydać do rozwijania działalności w Lyoness i prawie dałam się namówić na współpracę. Kolega oferował pomoc, przedstawił plan prowizji i na koniec rzucił, że trzeba tylko samemu zainwestować w jeden fundusz, bo jakby klient się zapytał, czy się korzysta z ofert, które się poleca, to głupio by było, gdyby powiedzieć, że nie.

Inwestycja – bagatela – 2400 na rok. Buuu. No to analizuję, czy mogę 2400 sobie zablokować… hmm. Kolega przedstawia kolejne wizje sukcesu. Przekonuje, że potrafi sprzedać wszystko wszystkim, nawet jak nie potrzebują i też się mogę nauczyć. Yyyy. Czy to jest mój cel? Żeby umieć każdemu sprzedać, czy raczej może wcisnąć, wszystko?

Ale myślę sobie – to, że nauczyliby mnie sprzedawać wszystko, nie oznacza, że muszę wciskać badziew. Dalej kombinuję, że umiejętności komunikacyjne przydałyby się w rozwijaniu Lyoness… W końcu w tym już jestem – raczej teoretycznie niż praktycznie, no ale jednak.

Tylko te 2400, hmm, kończą mi się oszczędności. Kiedy ta inwestycja mi się zwróci? Drążę temat, kiedy mogę te pieniądze odzyskać. Okazuje się, że za 10(!) lat. Ale kolega obiecuje, że szybko można zarobić znacznie więcej, wystarczy obdzwonić znajomych i… chociażby proponować zmianę III filaru.

Próbuję sobie wyobrazić, jak dzwonię i pytam, czy może chcą zainwestować w fundusz, albo proponuję zmianę… Ale skąd mam wiedzieć, czy ta zmiana jest korzystna? Przecież raz jeden fundusz ma lepsze wyniki, raz drugi. Nie za bardzo mi się to podoba, ale kuszą mnie te szkolenia.

Wracam do tematu 2400… na 10 lat… Szkoda, że nie dostałam tej propozycji, jak miałam pracę. Wtedy łatwiej by było podjąć decyzję o takiej lokacie. Dopytuję o szczegóły umowy, upewniam się co do kwoty… a tu pada rzucone mimochodem, że to trzy lata trzeba wpłacać po te 2400 i potrzymać jedyne 10 lat, no ale przecież się zarobi znacznie więcej…

Trzy lata po 2400? Hm. A jak mi nie wyjdzie? To będę uwiązana zobowiązaniem. Przy wolnej gotówce – proszę bardzo, ale nie teraz. No i oferowanie tych funduszy jakoś tak… mało komfortowe.

Ostatecznie uznałam, że przy moich umiejętnościach komunikacyjnych ryzyko jest za duże. Ale gdyby kogoś to interesowało, to mogę skontaktować. Może kolega mi coś odpali za pośrednictwo. 😉

Older Posts »

Kategorie