Napisane przez: Reg | 27 czerwca 2010

Praca w funduszach?

Dostałam kolejną „super” propozycję pracy z obietnicą rewelacyjnych dochodów. 😉 No cóż, wieści się roznoszą, przyciągam różne różności do siebie…

Dawno niewidziany kolega zaprosił mnie na spotkanie. Zaczął od opowieści, jak to rewelacyjnie wiedzie mu się w życiu. Dowiedziałam się, że ma drogie hobby, które oczywiście finansuje z pracy, którą mi oferuje. Na codzienne zakupy jeździ za granicę, buduje sobie wspaniały dom i w ogóle już ma prawie odłożony milion. Zapewne, aby uprzedzić moje pytania, czy też refleksje, dodał, że nie lubi się afiszować bogactwem, „bo po co”. Ma 40 lat i mieszka z rodzicami, bo lubi. Skończy budować swój super-dom, to się przeprowadzi. Niech mu będzie na zdrowie. 🙂

Pracę przedstawił jako lekką, łatwą i przyjemną. Wystarczy przy okazji proponować ludziom inwestycje w fundusze. Firma oferuje szkolenia i pomoc. Pomyślałam, że takie szkolenia mogłyby mi się przydać do rozwijania działalności w Lyoness i prawie dałam się namówić na współpracę. Kolega oferował pomoc, przedstawił plan prowizji i na koniec rzucił, że trzeba tylko samemu zainwestować w jeden fundusz, bo jakby klient się zapytał, czy się korzysta z ofert, które się poleca, to głupio by było, gdyby powiedzieć, że nie.

Inwestycja – bagatela – 2400 na rok. Buuu. No to analizuję, czy mogę 2400 sobie zablokować… hmm. Kolega przedstawia kolejne wizje sukcesu. Przekonuje, że potrafi sprzedać wszystko wszystkim, nawet jak nie potrzebują i też się mogę nauczyć. Yyyy. Czy to jest mój cel? Żeby umieć każdemu sprzedać, czy raczej może wcisnąć, wszystko?

Ale myślę sobie – to, że nauczyliby mnie sprzedawać wszystko, nie oznacza, że muszę wciskać badziew. Dalej kombinuję, że umiejętności komunikacyjne przydałyby się w rozwijaniu Lyoness… W końcu w tym już jestem – raczej teoretycznie niż praktycznie, no ale jednak.

Tylko te 2400, hmm, kończą mi się oszczędności. Kiedy ta inwestycja mi się zwróci? Drążę temat, kiedy mogę te pieniądze odzyskać. Okazuje się, że za 10(!) lat. Ale kolega obiecuje, że szybko można zarobić znacznie więcej, wystarczy obdzwonić znajomych i… chociażby proponować zmianę III filaru.

Próbuję sobie wyobrazić, jak dzwonię i pytam, czy może chcą zainwestować w fundusz, albo proponuję zmianę… Ale skąd mam wiedzieć, czy ta zmiana jest korzystna? Przecież raz jeden fundusz ma lepsze wyniki, raz drugi. Nie za bardzo mi się to podoba, ale kuszą mnie te szkolenia.

Wracam do tematu 2400… na 10 lat… Szkoda, że nie dostałam tej propozycji, jak miałam pracę. Wtedy łatwiej by było podjąć decyzję o takiej lokacie. Dopytuję o szczegóły umowy, upewniam się co do kwoty… a tu pada rzucone mimochodem, że to trzy lata trzeba wpłacać po te 2400 i potrzymać jedyne 10 lat, no ale przecież się zarobi znacznie więcej…

Trzy lata po 2400? Hm. A jak mi nie wyjdzie? To będę uwiązana zobowiązaniem. Przy wolnej gotówce – proszę bardzo, ale nie teraz. No i oferowanie tych funduszy jakoś tak… mało komfortowe.

Ostatecznie uznałam, że przy moich umiejętnościach komunikacyjnych ryzyko jest za duże. Ale gdyby kogoś to interesowało, to mogę skontaktować. Może kolega mi coś odpali za pośrednictwo. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: